poniedziałek, 15 czerwca 2015

Biolaven

Mój nie do końca planowany zastój w trąbieniu o kosmetykach przerywa BIOLAVEN, marka której się nie spodziewałam, nie dzisiaj, na dodatek polska. Od niedawna dopiero sięgam po produkty do pielęgnacji ciała bliższe naturze, dlatego moja wiedza na ich temat była dość uboga, przez co myślałam, że marka, która zarazem będzie oferowała produkty organiczne i sprosta moim prowansalskim preferencjom zwyczajnie nie istnieje, a nawet że być może sama z niedosytu taką stworzę. Przypadkiem będąc dzisiaj z koleżanką w Helfy, notabene blogerką ze zdrowobezspiny.blogspot.com, oglądałam lawendowe kosmetyki, z czystej ciekawości i uwielbienia do lawendy. Tak oto stałam się posiadaczką najbardziej genialnego żelu pod prysznic jaki miałam, za niezłą cenę (18zł) i wiem na pewno, że pomału stanę się posiadaczką całej serii z gamy Biolaven.


Niby tylko żel pod prysznic, ale to jest jakiś obłęd. Zapach utrzymuje się na skórze długo po zastosowaniu. Aha i co najważniejsze - Biolaven to nie banał - zapach lawendy można wyczuć dopiero delikatnie na drugim planie, pierwsze skrzypce gra niezwykle relaksujący i otulający ciało zapach winogron, który można skojarzyć z zapachem "greckim" jaki oferuje Orqanique.
INCI genialnie proste i bezpieczne. To był godny bodziec przerwania mojego milczenia.

http://biolaven.pl/

Polecam wszystkim maniakom lawendy, organicznych produktów, bezpiecznych kosmetyków i prowansalskich klimatów.

2 komentarze:

  1. Tak, również jestem fanką Biolaven od pierwszego wejrzenia. Skład - cudowny, nuta zapachowa - wyraźna, ale subtelna - zupełnie nienachalna. Ach, życie składa się z takich małych przyjemności właśnie. Może być eko, i może być bosko i jeszcze w dobrej cenie?! No może być (tu powinna być taka emotikonka obrazująca rozalnielenie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ujęłaś to najlepiej: może być eko i może być bosko ;)

      Usuń