Jesienią i zimą dbam o ciało częściej niż latem, nie wiem skąd ten paradoks. Lubię ładne zapachy wokół siebie, może bierze się to stąd, że spędzając więcej czasu pod kocem, miło mi gdy pachnie zapalona świeca, oraz moje nasmarowane nowymi specyfikami ciało :)
Tak jak nie wszystko złoto co się świeci, tak też nie wszystko co ma dobry skład i zapach musi mieć wysoką cenę. Olejek z Rossmanna jest tego świetnym przykładem. Jest obecnie w promocji (kosztuje około 19zł), także kto go jeszcze nie zna niech goni do najbliższego sklepu. Wciera się go w jeszcze wilgotną skórę po kąpieli (bardzo fajnie ją zmiękcza i uelastycznia), co jest szybkie i przyjemne, a pachnie bardzo świeżo i pobudzająco - zapach cytrusów dodaje energii i ma właściwości antydepresyjne - idealnie na jesień. Jeśli chcemy - zgodnie z zaleceniem producenta - wywołać bardziej efekt antycellulitowy (takie jest przeznaczenie olejku), niż zadowolić się samą przyjemnością stosowania i faktem nawilżonej skóry, trzeba ten olejek energicznymi kolistymi ruchami w siebie wetrzeć, najlepiej po 5 minut na każdą partię ciała jak się uda (stopniowo od kostek w stronę kolan, od kolan w stronę pachwin, pośladki, brzuch - zgodnie z ruchem wskazówek zegara). Ale wiadomo - taki automasaż jest wyzwaniem, można się nieźle zmachać, za to efekty rekompensują zadany sobie trud. Najlepiej stosować 2 razy dziennie, cena zachęca do kilkumiesięcznej kuracji. Zapach również. Skład: m.in. olej z limonki, olej z pestek moreli, oliwa z oliwek, olej jojoba, olej z miąższu owoców rokitnika zwyczajnego. Bomba!
![]() |
| Nowy kolor na jesień, następca fuksji |
![]() |
| Gratis do Rossmannowych zakupów, z którym nie wiem co zrobić. Przeraża mnie skład i alkohol na drugim miejscu zaraz po wodzie ;) |




