Ostatnimi czasy moja rutyna pielęgnacji wieczornej została sporo uproszczona, co przy moim napiętym harmonogramie zaoszczędziło cenny czas i byłam wniebowzięta, a to wszystko za sprawą nowości w moim kosmetycznym asortymencie - rękawicy do demakijażu Glov.
![]() |
| Glov on-the-go |
Glov to rękawica do demakijażu dostępna w dwóch rozmiarach, która usuwa makijaż - uwaga - tylko i wyłącznie za pomocą wody! Serio, to działa. Nie wierzyłam, dopóki nie sprawdziłam na sobie. Pod koniec dnia mam wrażenie ciężkiej maski na twarzy, Glov w rewelacyjny sposób ją "zdejmuje", radzi sobie również z tuszem do rzęs - wystarczy zamoczyć rękawiczkę w wodzie, przyłożyć na chwilę do oka, na tej samej zasadzie jak przykłada się waciki z płynem do demakijażu i sprawa załatwiona.
Jak to działa: Glov stworzona jest z dwóch rodzajów mikrowłókien, jedne absorbują wodę, drugie tłuszcze, także każda cząsteczka znajdująca się na twarzy zostanie z niej ściągnięta. Poza tym, swoją strukturą przypomina trochę ręcznik frotte, co przy okazji delikatnie pilinguje i pobudza cyrkulację krwi. Jedna rękawiczka starcza na 3 miesiące, po każdym użyciu należy ją umyć mydłem i zostawić do wyschnięcia. Nie mogę się nadziwić, że tyle czasu czekałyśmy na coś tak prostego, a zarazem innowacyjnego, co ułatwi nam życie i zagwarantuje komfort naszym skórom. Kolejną ważną rzeczą jest fakt, że Glov nie narusza w żaden sposób naszej naturalnej bariery hydro-lipidowej, co potrafią niestety zrobić kosmetyki do tradycyjnego demakijażu. Jest to więc bardzo delikatna, nieinwazyjna forma demakijażu, która na pewno nie pozostawi skóry ściągniętej, czy podrażnionej. Oficjalnie mówię adiós tonom bawełnianych wacików i hektolitrom płynów micelarnych :) Polecam, zwłaszcza wszystkim zapracowanym i wygodnickim! :)

