wtorek, 20 stycznia 2015

Toksyczność kosmetyków - ciąg dalszy

Wiele z Was już długo czeka na drugą część historii o możliwej szkodliwości substancji używanych w produkcji kosmetyków, zatem przechodzę do rzeczy.




Silikonowe emolienty: znane dobrze tym, którzy cierpią na nadmierne przesuszenie skóry. Silikonami nazywamy szereg różnych związków, mających w budowie organiczny krzem. Bardzo często, nawet w droższych kosmetykach, silikony występują w postaci oleju silikonowego, który jest syntetycznym połączeniem krzemu i tlenu. Prawda jest taka, że syntetyczne emolienty mogą działać kancerogennie oraz mogą kumulować się w wątrobie i w naczyniach limfatycznych.

Cocamide MEA, Cocamide DEA (kokamid monoetanoloaminy, dietanoloaminy): kokamid to pochodząca z oleju kokosowego mieszanina amidów kwasów tłuszczowych. Kokamidy są stosowane jako środki pieniące w mydłach, płynach do kąpieli, często też występują w kosmetykach jako emulgatory. Mogą wywoływać kontaktowe zapalenie skóry, ale też przy dłuższym stosowaniu mogą być kancerogenne, ponieważ istnieje ryzyko wystąpienia zanieczyszczenia nitrozaminami.

Dioksan: działa drażniąco na skórę i błony śluzowe powodując przesuszenie i wywołując stan zapalny, przy dłuższym stosowaniu może powodować świąd i dermatozy. W kosmetykach występuje jako rozpuszczalnik dla innych substancji. Bardzo łatwo przenika przez skórę do krwioobiegu, co przekłada się na oddziaływanie na cały organizm. Uszkadza strukturę błon komórkowych, powoduje niewydolność płuc, serca, wątroby, nerek, narządu wzroku, przenika przez łożysko do mleka matki, działa teratogennie i embriotoksycznie, a także rakotwórczo.

Glikol propylenowy PG:  w kosmetykach występuje w roli humektanta, można go znaleźć w pastach do zębów, płynach do płukania ust, środkach do higieny dłoni, dezodorantach w sztyfcie, olejkach do masażu i olejkach zapachowych. Ma zdolności szybkiego penetrowania przez skórę, w związku z tym może dostać się do mózgu, nerek, wątroby, może powodować m.in. podrażnienie układu oddechowego,  oczu, skóry.

Polietylenoglikol PEG (jest to niejonowy środek powierzchniowo czynny): jest substancją ropopochodną, więc potencjalnie może mieć działanie kancerogenne z uwagi na występowanie dioksyn. Negatywnym skutkiem działania na skórę jest usuwanie jej naturalnej wilgoci. W produktach kosmetycznych peg-i pełnią rolę emulgatorów, rozpuszczalników, środków zwiększających lepkość preparatu.

Trietanoloamina TEA (anionowy środek powierzchniowo czynny): regulator pH i syntetyczny emulgator, częsty w preparatach do demakijażu. Może zawierać nitrozaminy, podrażnia skórę i oczy.

...oraz ulubione, zmaltretowane SLS-y:

SLES, ALES, SLS, ALS (sodium laureth sulfate, amonium laureth sulfate, sodium lauryl sulfate, amonium lauryl sulfate): baaardzo powszechne, typowe (tanie) syntetyczne detergenty. Występowanie: toniki, żele do mycia twarzy, ciała, balsamy, szampony, płyny do kąpieli, pasty do zębów. Mogą wykazują ogólnie działanie drażniące skórę. Istnieją badania potwierdzające m.in. poważne działanie drażniące skórę, oczy, uszkodzenie komórek układu immunologicznego, ale były to testy na zwierzętach.

Stearalkonium chloride, Benzalkonium chloride (kationowe środki powierzchniowo czynne): stosowane m.in. w odżywkach do włosów, mają działanie antystatyczne, w innych produktach Benzalkonium chloride jest często konserwantem. Są to związki syntetyczne, powodują podrażnienia i alergie.

Na tym już koniec męczenia kontrowersyjnych składników INCI. Pamiętajmy o tym, żeby do wiedzy o ich ewentualnym toksycznym działaniu podejść rozsądnie, wszystkiego używać z umiarem i obserwować reakcje swojej skóry, która często daje pierwsze sygnały, że coś jest nie tak. Pozdrawiam i obiecuję, że następny temat będzie lekki i przyjemny ;)

Powyższy post powstał dzięki uprzejmości i na podstawie materiałów opracowanych przez wykładowcę Uniwersytetu Jagiellońskiego, Panią Doktor n. farm. Małgorzatę Gawlik

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz